Marrakesz. Tam, gdzie zimują bociany

maroko-last-minute
Tam, gdzie zimują bociany

Mało co, a jadąc do Maroka odpuścilibyśmy Marrakesz. Po wysłuchaniu wielu skrajnych i w przeważającej większości negatywnych opinii na jego temat planując wycieczkę nie uwzględniliśmy go w wyjazdowych planach. Argumentacja brzmiała zazwyczaj podobnie: że tłoczno, tandetnie, turystycznie, a od ilości nagabywaczy i naciągaczy można oszaleć. Wszystko to okazało się mocno przesadzone, a mogłoby okazać się prawdą, gdyby spędzić w Marrakeszu pół urlopu. Jeden dzień pobytu w tym mieście wystarczył jednak, by dawna stolica Maroka całkiem nam się spodobała. W końcu zgraja bocianów nie może się mylić osiadając zimą właśnie tutaj.

Maroko nie kojarzyło mi się z migracyjnym kierunkiem wybieranym przez europejskie boćki. A właściwie nasze boćki, bo gdyby je zliczyć, okazałoby się, że co 4 pochodzi z Polski i to do niej powraca. Większość z nich lecąc na zimowiska kieruje się w stronę zachodnią, szukając dla siebie miejsca na afrykańskich sawannach, a wiele ptaków dociera nawet do odległego RPA.

Niektóre kolonie obierają jednak mniej znaczący kierunek zachodni i osiedlają się w Afryce Północnej. W Maroku bociany robią to nie byle gdzie. W Marrakeszu, w którym widziałam ich najwięcej postanowiły zmonopolizować okazałe ruiny pałacu El Badi. Pocieszny to widok i radość w sercu. Środek zimy, a oto przede mną symbol wiosny, płodności i szczęścia związany ze słowiańską kulturą, traktowany z podobnym namaszczeniem również w Maroku.

Bociany w Afryce

Wystawne życie na El Badi

Bociany na wczasach żyją więc sobie po królewsku, prowadzą niezliczone ilości klekotów i zażywają kąpieli słonecznych przerywanych ptasimi umizgami, których obserwowanie może okazać się ciekawsze niż zwiedzanie samego pałacu, gdyż ten wymaga wskrzeszenia dziecięcej wręcz wyobraźni, by móc stworzyć sobie w głowie obraz czasów świetności “niezrównanego pałacu”. Tak właśnie można przetłumaczyć nazwę El Badi mającą oddać splendor budowli. Dziś niestety jest ona zrównana, ale z ziemią.

Marrakesz jako jedna z byłych sułtańskich stolic chlubiła się przepychem niespotykanym w innych znaczących dla islamu ośrodkach. Nawet, jeśli po przebrzmiałych czasach świetności miasta pozostały już tylko ruiny, świadomość jego ówczesnego znaczenia budzi podziw. Aby móc odtworzyć w głowie świetność budowli poleca się przed pałacem El Badi odwiedzić grobowce Saadytów, które ostały się w lepszym stanie.

Pieniądze na budowę rezydencji pochodziły z Portugalii, która musiała płacić Ahmadowi al-Mansura okup za pojmanych portugalskich możnowładców po przegranej Bitwie Trzech Króli. Pozwoliły one na to, by sułtan mógł zlecić budowę 360 komnat w samym tylko gmachu głównym, wytłoczyć pałac złotem, obudować go włoskim marmurem, onyksem i granitem i stworzyć park o powierzchni dwóch dzisiejszych boisk piłkarskich. Z tą świadomością zwiedzanie marrakeszeńskiego El Badi nabiera nowego smaku.

powroty.do

Marrakesz. Tam, gdzie zimują bociany
Przewiń na górę